1 stycznia 2013 r.,
po 4 latach, 10 miesiącach i 21 dniach, skończyła się niewola dzieci.

O naszej stronie

Ta strona powstała w 2008r. Wtedy pisałem tak:

Strona opisuje historię nierównego pojedynku, jaki przed instytucją pt. "Sąd Rzeczpospolitej Polskiej", odbył się po nagłym i niczym nieuzasadnionym wyjeździe matki z dziećmi z ich stałego miejsca zamieszkania. W zakładce "Historia" można przeczytać całą historię od momentu, gdy po kilkunastu miesiącach opieki naprzemiennej, dzieci nagle znalazły się z daleka od ojca i swojego środowiska.main photoNa początku 2010r. w tejże zakładce pisałem: "Co dalej? Prof. Jagoda Cieszyńska i Grono Pedagogiczne ze szkoły, sugerują "odpuścić" i wykorzystywać do maksimum, to co mam, bo mam bardzo dużo. Co zrobię?..."

Posłuchałem. Wykorzystuję do maksimum, to co mam... Kontakty są regularne – z małymi wyjątkami – a dzieci, mimo że coraz trudniej im zrozumieć, dlaczego muszą być daleko, przywykły do rzadszych spotkań.

Zaakceptowały nowe środowisko, mają koleżanki, kolegów, uzyskują pozytywne wyniki w nauce. Na tle innych podobnych przypadków w Polsce, można uznać walkę o czas z dziećmi za ogromny sukces – widzimy się prawie 100 dni w roku. Nie zmienia to faktu, że jest to prowizorka w zestawieniu z okresem wcześniejszym, gdy trwała opieka naprzemienna a dzieci widziały oboje rodziców codziennie.

Strona i zawarte na niej dokumenty będą dostępne jeszcze bardzo długo. Każdy, kto chciałby wykorzystać treści dokumentów, wytworzonych przeze mnie, ma do tego prawo, bez zbędnego pytania o pozwolenie.

Dzisiaj jesteśmy razem

Do decyzji o tym, by zawalczyć o zmianę, namówiły nas dzieci. Decyzja zapadła w grudniu 2011r. Dokładnie po roku zapadł wyrok i 1 stycznia 2013r. zamieszkaliśmy wspólnie.

main photo

Historia sprawy o zmianę kontaktów, to równie "ciekawy" rozdział, jak te opisane w historiach. Jednym ze smaczków, było przełożenie na chwilę przed badaniem, terminu w RODK. Ktoś zorientował się, że termin ustalono na pierwszy dzień, po powrocie dzieci ode mnie, z dwutygodniowego pobytu wakacyjnego. Przełożono zatem termin na wrzesień, na dzień, kiedy nie widziałem się z dziećmi od 3 tygodni a zobaczyć mieliśmy się dopiero dnia następnego. Oczywiście, był to czysty przypadek, spowodowany "pilnym urlopem biegłych". Zagrywka z terminami nic nie dała. Opinia RODK, to laurka dla ojca i jego obecnej żony, z pięknym podsumowaniem:

"Zgodnie z deklaracjami małoletnich i ujawnionymi przez nie potrzebami uzasadnionymi wieloma argumentami, zasadna dla dobra dzieci jest zmiana miejsca ich zamieszkania na miejsce zamieszkania ojca".

Na koniec tego wstępniaka

Apel do ojców – walczcie, ale nie z matkami. Przegracie w sądzie każdy rozsądny argument. Poświęcajcie dzieciom czas, tłumaczcie rzeczywistość i czekajcie. One szybko dostrzegają dobre i złe moce a tylko dzieci mogą zmusić sąd, do zmiany decyzji. Żyjemy w czasach, w których emocjonalni gówniarze, siedzą za zielonymi stołami sądów rodzinnych a dojrzałe umysły, kryją się w głowach 10-latków. Przestroga dla matek, które odpowiadają opisanej tu postawie – przed każdą z Was, jest taka sama ściana. Uważajcie, bo ominąć się jej nie da a zderzenie jest niewyobrażalnie bolesne...

Strona aktualizowana jest dość rzadko. Walka z ex o normalność i publikowanie najciekawszych wątków, nie stały się głównym zajęciem w moim życiu. Proszę wszystkich, którzy mi kibicują o wyrozumiałość. Wszak dwa razy w roku, coś tam jednak wrzucam:) Strona i zawarte na niej dokumenty będą dostępne jeszcze bardzo długo. Każdy, kto chciałby wykorzystać treści dokumentów, wytworzonych przeze mnie, ma do tego prawo, bez zbędnego pytania o pozwolenie.

Sprawą zainteresowałem Rzecznika Praw Dziecka. Ostatecznie RPD nic nie zrobił, ale jestem przekonany, że sam fakt, że akta pojechały na wycieczkę z Włocławka do Warszawy sprawił, że opinia RODK, była zgoła odmienna od tej, wydanej w 2008r. Wreszcie napisali prawdę!

Ponieważ zmiana opiekunów, nastąpiła w trakcie roku szkolnego, przeprowadziłem się z Warszawy do Włocławka. Chciałem uniknąć kolejnej, tym razem szkolnej, rewolucji w życie dzieci. Zapowiedziałem im, że będą mogły chodzić do mamy i dziadków bez ograniczeń, tylko że… mama następnego dnia po zmianie... wyjechała do Szczecina.

W 2010r. mówiłem do mojej byłej żony, że to co robi, jest bardo złe. Że nie zdaje sobie sprawy, jak szybko biegnie w stronę ściany, o którą kiedyś się rozbije. Nie sądziłem jednak, że zderzenie będzie aż tak bolesne i nastąpi tak szybko. Od zmiany, dzieci nie pojechały do matki ani raz. Właśnie mija pół roku a one są coraz bardziej zdeterminowane, w odmawianiu z nią kontaktu. Straciły całkowicie zaufanie do niej, po tym jak traktowała je, po otrzymaniu opinii RODK i gdy wyjechała z Włocławka do Szczecina.

W tej historii, jest wiele pobocznych wątków, które pokazują stan polskiego aparatu państwowego – policji, tzw. wydziałów rodzinnych sądów itp. Wszystko to, do poczytania w zakładce "Drobiazgi". Ostatnimi wątkami "budującymi powagę urzędu" są sprawy alimentów na dzieci, gdy pobierać ma je w ich imieniu ojciec oraz egzekucja kontaktów, o którą mama nie wnosiła, ale tata dostał grzywnę w zawieszeniu… Zapraszam do lektury historii absurdalnych i zapewniam, że dzieją się naprawdę... w XXIw. w tzw. Unii Europejskiej.